czasem myślę

No i dupa

kupa… a jak dupa to i kupa. Dupa, bo każde przedsięwzięcie wymaga  pracy, konsekwencji i wiary. Bez tych składowych droga do celu jest frustrująca i pewnego dnia stwierdzamy, że jesteśmy w dupie. Na szczęście czuję, że ja dopiero stoję u bram wielkiego odbytu/niebytu. Sfrustrowało mnie nieprowadzenie bloga, zaniedbanie. Rozglądam się a tu chwasty, nic nie podlane, nie rośnie, nie daje owoców. I to ja! Ja sama do tego doprowadziłam. Myślałam, że kilka razy w tygodniu będę dodawać wpisy i że kontakt z czytelnikami będzie co najmniej tak ekscytujący jak randka z ukochanym. No i …dupa.

Czas tak szybko płynie, przed chwilą jak zaczynałam było lato, a tu u nas na wsi już jesień w pełni. Tyle się dzieje, grabimy, przesadzamy, zbieramy grzyby, kosztele, robimy przetwory i przygotowujemy się do zimy.

W tym natłoku zajęć udało nam się jednak zauważyć, że regularnie odwiedza nas jakieś zwierze i sra na taras. Szukałam zdjęć kup jeża, żaby, nornicy, szczura i nic mi nie pasuje. Może ktoś z Was drodzy czytelnicy mi  pomoże, bo nie wiem czym mam dokarmiać to zwierze, żeby nie miało zatwardzenia jakie mi się przytrafiło na wstępie blogowania?

Komentarze

komentarzy

Dodaj komentarz